ENCYKLIKA MUSICAE SACRAE DISCIPLINA
Czcigodni Bracia, Pozdrowienie Wam
i Błogosławieństwo
CEL I MOTYWY ENCYKLIKI
MUZYCZNA SZTUKA KOŚCIELNA zawsze Nam bardzo
leżała na sercu, toteż wydało nam się rzeczą na czasie sprawę tę z kolei omówić
w osobnej encyklice, a razem z nią szerzej wyjaśnić i inne sprawy, które się
wyłoniły w ostatnich lat dziesiątkach, aby wzniosła ta i szlachetna sztuka z
każdym dniem przyczyniała się do coraz wznioślejszego oddawania czci Bogu oraz
tym skuteczniejszego wzrostu życia duchownego wiernych.
Pragniemy jednocześnie odpowiedzieć życzeniom tak
tym, któreście Wy, Czcigodni Bracia, uważali za potrzebne Nam przedstawić, jak
tym, które wyrazili na kongresach muzycznych wybitni i znakomici znawcy sztuki
sakralnej, - jak wreszcie i tym, które wynikły z doświadczeń życia
duszpasterskiego, z uwzględnieniem tego wszystkiego, co w miarę postępu
osiągnięte zostało w dziedzinie naukowych studiów nad tą sztuką.
Spodziewamy się stąd, że to, co św. Pius X
postanowił w swym MOTU PROPRIO o MUZYCE SAKRALNEJ, które słusznie nazwał
KODEKSEM PRAWA O MUZYCE (Motu Proprio: Tra le sollecitudini dell`ufficio
pastorale, Acta Pii X, vol. I, pag. 77), otrzyma nowe potwierdzenie i
polecenie oraz lepsze w świetle nowszych zasad uzasadnienie, tak, aby przez
przystosowanie do warunków dzisiejszych oraz pewne jej wzbogacenie szlachetna
sztuka muzyki sakralnej coraz lepiej odpowiadała swemu wzniosłemu zadaniu.
I. HISTORIA MUZYKI SAKRALNEJ MUZYKA DAREM BOŻYM
Wśród tylu i tak wielkich darów, którymi Bóg,
będący sam najdoskonalszą w sobie harmonijną jednością, ozdobił stworzonego na
swój obraz i podobieństwo człowieka (Ks. Rodz. 1, 26), poczesne miejsce zajmuje
muzyka, która wespół z innymi sztukami wyzwolonymi przyczynia się do radości
ducha i rozkoszy umysłowej. O niej to słusznie pisał Augustyn: "Aby
ludzie, rozumną duszą obdarzeni, zdawali sobie sprawę z tej wielkiej rzeczy
(mowa tu o harmonii stworzenia) szczodrobliwość Boża obdarzyła ich muzyką czyli
zdolnością i umiejętnością śpiewania" (Ep. 461, De origine animae
hominis, I, 2).
Nic przeto dziwnego, że śpiew religijny i sztuka
muzyczna były, jak o tym świadczą dokumenty starożytne i nowsze, zawsze i
wszędzie stosowane w obrzędach religijnych, nie wyłączając ludów pogańskich;
były też przede wszystkim w użyciu przy oddawaniu czci Bogu Prawdziwemu, już od
czasów najdawniejszych. Naród wybrany cudem Bożej potęgi wyratowany przed
zagładą w Morzu Czerwonym, śpiewał Bogu hymn zwycięstwa, a
Później, gdy przenoszono Arkę Pańską z domu
Obededoma do miasta Dawidowego, sam król i "cały lud izraelski pląsał
przed Jehową przy dźwiękach wszystkich instrumentów drewnianych oraz cytr,
harf, bębenków, lutni i cymbałów" (2 Sam. 6, 5). Sam król Dawid ustanowił
wówczas prawidła używania muzyki i śpiewu przy sprawowaniu czci Bożej (I Paral.
23. 5). I prawa te po powrocie z wygnania zostały wznowione oraz były
przestrzegane aż do czasów przyjścia Boskiego Odkupienia.
W Kościele przez Zbawiciela założonym już od
zarania był w użyciu śpiew religijny, jak świadczy dosyć wyraźnie św. Paweł
Apostoł, gdy pisze do Efezów: "Napełnijcie się Duchem Świętym, rozmawiając
z sobą w psalmach i pieśniach i śpiewaniach duchownych" (Ef. 5, 8; Kol. 3,
16). Ze zwyczaj śpiewania psalmów był praktykowany i na zebraniach, potwierdza
to tymi słowy: "Gdy się schodzicie, każdy z was ma psalm" (I Kor. 14,
26).
Pliniusz świadczy, że zwyczaj ten trwał nadal i
po czasach Apostolskich, gdy pisze o tych, którzy nie zaparli się wiary:
"Główną ich winą czy błędem było to, że mieli zwyczaj schodzić się w
oznaczone dni przed wschodem słońca i śpiewać pieśń Chrystusowi jako Bogu"
(Plin. Epist. X, 96, 7). Słowa prokonsula Bitynii świadczą, że nawet w okresie
prześladowań nie milknął całkowicie głos Kościoła śpiewającego.
To samo potwierdza i Tertulian, opisując że na
zebraniach chrześcijan "czytywano Pisma, śpiewano psalmy, wygłaszano
kazania" (Tert. De anima, c. 9, Apol. 39).
Liczne świadectwa Ojców i Pisarzy Kościoła
stwierdzają, że z nastaniem wolności i pokoju dla Kościoła, psalmy i pieśni
liturgiczne były w codziennym niemal użyciu. Co więcej, tworzono nowe rodzaje
świętych pieśni, które bardziej udoskonalały Szkoły śpiewacze, szczególnie w
Rzymie. Poprzednik zaś Nasz, błogosławionej pamięci święty Grzegorz Wielki, jak
to przekazała nam tradycja, wszystko to, co zostawiły w spuściźnie dawne
pokolenia, troskliwie zebrał i mądrze uporządkował, chroniąc czystość i całość
śpiewu kościelnego odpowiednimi, prawami i regułami.
Stopniowo rzymski sposób wykonywania śpiewu
przeszedł ze świętego Miasta do innych krajów Zachodu, wzbogacając się nie
tylko nowymi formami muzycznymi lecz, i wprowadzając nowy rodzaj świętego
śpiewu, mianowicie śpiew religijny w języku ludowym.
Sam zaś śpiew zbiorowy, który od imienia św.
Grzegorza (G r e g o r i u s), jego odnowiciela, otrzymał nazwę g r e g o r i a
ń s k i e g o, od wieku VIII czy IX prawie we wszystkich krajach
chrześcijańskiej Europy zyskał pomoc i ozdobę w postaci towarzyszącej mu gry na
organach.
W wieku IX zaczął się stopniowo szerzyć śpiew
polifoniczny, czyli wielogłosowy, którego naukę uprawiano i udoskonalano przez
następne wielki, aż w sposób szczególny w wieku XV i XVI doszedł pod kierunkiem
znakomitych mistrzów do podziwu godnej doskonałości.
I ten śpiew polifoniczny czyli wielogłosowy
Kościół miał zawsze w wielkiej czci, dopuszczając go do uroczystego odbywania
świętych obrzędów nawet w rzymskich bazylikach i w papieskich nabożeństwach.
Wspaniałość tego śpiewu wzmogła się jeszcze bardziej z chwilą, gdy oprócz
organów do głosu śpiewaków dodano i inne instrumenty muzyczne.
W ten sposób, dzięki poparciu i opiece Kościoła
muzyczna sztuka sakralna przebyła z biegiem wieków długą drogę, która ją
wiodła, niekiedy powoli krok za krokiem do coraz większej doskonałości: od
prostych i czystych melodii gregoriańskich do wielkich i wspaniałych dzieł
sztuki, upiększanych i rozwijanych prawie bez końca tak w dziedzinie głosów
ludzkich jak i w dziedzinie gry na organach oraz na innych instrumentach
muzycznych.
Ten rozwój sztuki muzycznej jak z jednej strony
wykazuje wielką troskę Kościoła o to, aby oddawanie czci Bogu odbywało się w
sposób coraz wspanialszy, a wiernym coraz milszy, tak z drugiej czyni rzeczą
zrozumiałą, że Kościół musiał niekiedy przeciwstawiać się przekraczaniu pewnych
granic, aby z prawdziwym postępem nie wkradły się tu rzeczy światowe, obrzędom
świętym obce i mogące je zniekształcić.
Papieże w ciągu wieków bacznie strzegli obowiązku
czujności w tej mierze, a Sobór Trydencki mądrze potępił "taką muzykę, w
którą - bądź w grze na organach, bądź w śpiewie - wmieszałby się element
nieczysty lub zmysłowy" (Sob. Tryd. Sess. XXII, Dekret o tym, co należy
zachować, a czego unikać w odprawianiu Mszy św.).
Nie wyliczając całego szeregu Papieży, wystarczy
wspomnieć tylko niektórych, a mianowicie: Poprzednik Nasz, błogosławionej
pamięci Benedykt XIV w encyklice z dnia 19 lutego 1739 roku o przygotowaniach
do roku jubileuszowego, z wielkim znawstwem i szczęśliwie dobranymi argumentami
wezwał w sposób szczególny biskupów, aby wszelkimi sposobami usuwali z muzyki
sakralnej nadużycia, które zuchwale wdarły się do niej, (Cfr. Benedicti XIV
Litt. enc. ANNUS QUI: Opera omnia, ed Prati, vol. 17, 1, str. 16).
Tą samą drogą kroczyli w tej sprawie Poprzednicy
Nasi: Leon XII, Pius VIII, Grzegorz XVI, Pius XI, Leon XIII (Cfr. Litt. Apost. BONUM
EST CONFITERI DOMINO, z dn. 2 sierpnia 1828) Bullarium Romanum, ed:
Prati ex Typ. Aldina, t. IX, str. 139 i nast. (Cfr. Acta Leonis XIII, vol. XIV, 1895, str.
237 - 247; Cfr. ASS vol. XXVII, 1894, str. 42 - 49).
W sposób wszakże szczególny trzeba podnieść z
całym uznaniem, że Poprzednik Nasz, nieśmiertelnej pamięci św. Pius X
przeprowadził całkowite odnowienie i reformę muzyki świętej, zgodnie z
odziedziczonymi po przodkach zasadami, które na nowo przypomniał i zachować
nakazał, zebrawszy je przy tym stosownie do potrzeby czasu w jedną całość (Cfr.
Acta Pii X, vol. I str. 75 - 87; A.A.S. XXXVI, 1903/4, 329 - 339; 387 - 395).
Wreszcie, jak bezpośredni Poprzednik Nasz, Pius
XI Konstytucją Apostolską DIVINI CULTUS SANCTITATEM z 20 grudnia 1928
roku (Cfr. AAS vol. XXI. 1929, str. 33 i nast., tak i My Sami Encykliką MEDIATOR
DEI z 20 listopada 1947 roku rozwinęliśmy i potwierdzili nakazy Naszych
Poprzedników (Cfr. A.A.S. vol. XXIX, 1947, str. 521 - 595).
II. ZASADNICZE PRAWA RZĄDZĄCE MUZYKĄ KOŚCIELNĄ
Nikogo to nie dziwi, że Kościół tak czujnie
troszczył się o muzykę świętą. Chodzi tu bowiem nie o zasady estetyki czy
techniki muzycznej, którymi się ma rządzić ta szlachetna sztuka, lecz o obronę
jej dostojeństwa z powodu powołania jej do tak ważnej sprawy, jak oddawanie
czci Bogu.
Muzyka sakralna (czyli: liturgiczna i kościelna w
mniej ścisłym tego słowa znaczeniu - uw. tłum.) podlega tym samym prawom
zasadniczym, które rządzą wszystkimi rodzajami sztuki religijnej a nawet -
sztuki w ogóle, jako takiej.
Dobrze Nam wiadomo, że niektórzy artyści,
poważnie obrażając pobożność chrześcijańską, ośmielali się w ostatnich czasach
wprowadzać do świątyń Bożych utwory pozbawione wszelkiego natchnienia
religijnego i całkowicie sprzeczne ze zdrowymi zasadami samej sztuki.
Politowania godne to stanowisko swoje usiłują oni usprawiedliwić osobliwymi
wywodami, upierając się przy twierdzeniu, że wynika ono z natury i charakteru
sztuki. Twierdzą mianowicie, że natchnienie, kierujące artystą, jest rzekomo
niezależne - wskutek czego nie wolno go poddawać prawom i normom obcym sztuce,
zarówno religijnym, jak i moralnym, gdyż miałoby to doprowadzić do podkopania
godności sztuki, do zahamowania i skrępowania działalności artysty, kierowanego
świętym natchnieniem.
Takim sposobem argumentowania porusza się sprawę
niewątpliwie ważną i trudną, wiążącą się z wszelkimi przejawami sztuki i
działalnością każdego artysty.
Nie można jednak sprawy tej rozstrzygać na
podstawie rozważenia jej wyłącznie z punktu widzenia sztuki i estetyki, lecz
należy ją rozwiązać na podstawie zasady najwyższej: ostatecznego celu
wszechrzeczy. Jest to bowiem święte i nienaruszalne prawo wytyczne dla każdego
człowieka i wszelkiej działalności ludzkiej.
Człowiek bowiem jest stworzony i skierowany do
swego celu ostatecznego, którym jest Bóg. Jest to prawo oparte o samą naturą i
nieskończoną doskonałość Bożą, a jest ono tak ścisłe i tak konieczne, że sam
Bóg nie może w nim uczynić żadnego wyjątku To zaś odwieczne i niewzruszalne
prawo stanowi, że zarówno sam człowiek, jak i jego czyny powinny uwidaczniać,
ku większemu uwielbieniu i chwale Bożej, nieskończone doskonałości Boga i w
miarę możności - naśladować Go.
Dlatego też człowiek, którego przeznaczeniem jest
osiągnięciem tego chwalebnego celu, powinien dostosować się do tego pierwowzoru
swego i ku niemu kierować wszelkie władze swego ducha i ciała, naginając je ku
ostatecznemu celowi, do którego dąży. W świetle tych zasad sztukę i jej utwory
należy osądzać według tego czy jest zgodna i znajduje się w całkowitej harmonii
z ostatecznym celem człowieka, gdyż bezsprzecznie sztukę należy zaliczyć do
najszlachetniejszych przejawów ducha ludzkiego, jako wyrażenie za pomocą
ludzkich środków nieskończonego piękna Boga i jako odbicie Jego obrazu.
Z tego powodu owo powiedzenie: "Sztuka dla
sztuki" przy pomocy którego mylnie się twierdzi - bez liczenia się z
wrodzonym każdemu stworzeniu celem - jakoby sztuka nie podlegała żadnym innym
prawom, jak tylko tym, które z niej samej wypływają, to należy wiedzieć, że
albo w ogóle nie ma sensu, albo ciężko obraża Boga, który jest Stwórcą i celem
ostatecznym wszystkiego. Wolność zaś tworzenia dzieł przez jakiegokolwiek
artystę nie jest bynajmniej jakimś ślepym instynktem, kierowanym jedynie
dowolnością i jakąś tylko żądzą nowości - gdy przeto poddana jest prawu Bożemu,
nie niszczeje, ani nie doznaje skrępowania, lecz raczej doskonali się i
uszlachetnia.
Oczywistą jest rzeczą, że to, co się odnosi do
sztuki w ogóle, ma również zastosowanie i do sztuki religijnej oraz sakralnej.
A nawet - jeszcze ściślej ją obowiązuje, gdyż sztuka religijna ma większy
obowiązek przyczyniać się do chwały Bożej - zadaniem jej bowiem jest dziełami
swymi, przedkładanymi oczom lub uszom, zwracać pobożne, myśli wyznawców
Chrystusowych do Boga.
Dlatego nie powinien się zajmować sztuką
religijną taki artysta, który nie wierzy, lub tak życiem wewnętrznym, jak i
zewnętrznym stoi zdała od Boga - brak mu bowiem tego wewnętrznego wzroku, który
pozwalałby mu widzieć, to, czego wymaga majestat Boży i kult Bogu należny. Nie
może również liczyć na to, aby dzieła jego, pozbawione natchnienia religijnego,
mogły wzbudzać wiarę i pobożność, wymaganą przez świątynię Bożą i jej świętość,
nawet wówczas, gdyby wykazywały uzdolnienie artystyczne i biegłość techniczną
swego twórcy. Dzieła podobne nigdy nie będą godne tego, aby Kościół stojący na
straży życia religijnego, przyjął je do swych świętych, przybytków.
Taki zaś artysta, który sam jest prawdziwie
wierzący i prowadzi życie godne chrześcijanina, pod wpływem ożywiającej go
miłości Bożej, posługując się danymi przez Stwórcę uzdolnieniami, będzie chciał
i umiał barwami, liniami, dźwiękami i pieśniami tak umiejętnie, słodko i
wdzięcznie wyrażać wyznawaną przez siebie prawdę i żywioną pobożność, że samo
to uprawianie sztuki, będzie mu jakby życiem z wiary i oddawaniem czci Bogu,
wiernych zaś wyznawców Chrystusowych walnie pobudzać i zapalać będzie do
należytego wyznawania wiary i prowadzenia pobożnego życia.
Takich artystów Kościół zawsze poważał i nadal
poważać będzie, otwiera im na oścież podwoje swych świątyń, radując się cennym
wkładem jaki doń wnoszą swoją działalnością artystyczną, dzięki której może tym
skuteczniej sprawować swój urząd apostolski.
Muzyka sakralna jeszcze ściślej i święciej
podlega tym zasadom, gdyż ma bliższy związek z czcią Bogu oddawaną. Gdy bowiem
inne rodzaje sztuki, jak architektura, malarstwo czy rzeźbiarstwo przygotowują
tylko godne miejsce i ramy świętym obrzędom, muzyka bierze czynny udział w
samym sprawowaniu świętych obrzędów.
Z tego powodu Kościół musi pilnie czuwać nad
usuwaniem z muzyki wszystkiego, co by mniej odpowiadało godności kultu Bożego,
albo co by mogło przeszkadzać wiernym we wznoszeniu myśli do Boga.
Na tym bowiem polega znaczenie i zadanie muzyki
sakralnej, że swymi dźwiękami i świętością upiększa głosy tak sprawującego
świętą Liturgię kapłana, jak oddającego chwałę Bogu ludu wiernego - którego
serca wewnętrzną swą siłą porywa ku Bogu, żarliwszymi czyni liturgiczne modły
zebranej gminy chrześcijańskiej, dzięki czemu wszyscy mogą usilniej i
skuteczniej chwalić Boga w Trójcy świętej Jedynego i prosić Go o potrzebne
łaski.
Dzięki też muzyce liturgicznej zwiększa się cześć
oddawana Bogu przez Kościół w zjednoczeniu z jego Głową Chrystusem. Zbierają
również pod wpływem wzruszającej ich muzyki obfitsze owoce ze świętej Liturgii
wierni, co nierzadko okazują godnym chrześcijanina życiem i obyczajem, jak
poucza codzienne doświadczenie, a potwierdzają liczne tak starożytne, jak i
nowsze dokumenty literackie.
Św. Augustyn mówiąc o śpiewach wykonywanych
"płynnym głosem i stosownymi melodiami", tak się wyraża: "Czuję,
że święte słowa, gdy są śpiewane w ten a nie inny sposób, budzą w duszach
świętszy i gorętszy pęd do żarliwej pobożności, wszystkie zaś uczucia duszy
naszej przy swej różnorodności, mają swoisty sposób wyrażania się głosem i śpiewem,
który, nie wiem, jakim tajemniczym z nimi związkiem wzbudza żarliwość"
(św. Augustyn, Wyznania, ks. III, r. 33).
Łatwo stąd wywnioskować, że tym większa jest
godność i siła im bliżej się łączy z najświętszym rodzajem kultu
chrześcijańskiego, z Eucharystyczną Ofiarą Ołtarza. Nic bowiem większego, nic
wznioślejszego muzyka nie może dokonać nad to, gdy słodkimi tonami towarzyszy
głosowi kapłana sprawującego boską Ofiarę, wraz z ludem radośnie odpowiada na
jego wezwania i całą w ogóle świętą czynność swą sztuką opromienia.
W bliskiej łączności z tą wzniosłą służbą stoją
usługi oddawane przez muzykę innym obrzędom liturgicznym, w pierwszym rzędzie
odmawianiu Modlitwy Brewiarzowej w chórze, którą swym towarzyszeniem upiększa i
wzmacnia.
Jasną jest rzeczą, że do tej muzyki liturgicznej
należy się odnosić z najwyższym uznaniem i czcią.
Należy jednak cenić również i tę muzykę, która
choć nie służy bezpośrednio świętej Liturgii, to jednak swymi wartościami może
przynieść niemałą korzyść religijnemu życiu wiernych - dzięki czemu zasługuje
na miano "muzyki religijnej".
I ten rodzaj prawdziwej muzyki kościelnej, w
Kościele poczęty i pod opieką Kościoła rozwinięty, może również jak wykazuje
doświadczenie, wywierać wielki i zbawienny wpływ na dusze ludzkie, tak wówczas,
gdy się używa świątyni Bożej podczas niektórych czynności i obrzędów ściśle
liturgicznych, jak i wtedy, gdy się nim posługujemy poza świątynią, podczas
rozmaitych obchodów i uroczystości. Melodie bowiem owych pieśni, ułożonych
przeważnie w języku narodowym, z łatwością, bez żadnego prawie wysiłku
utrwalają się w pamięci, razem zaś z melodiami przenikają do umysłu słowa i
myśli, które dzięki powtarzaniu lepiej się rozumie.
Tym też sposobem chłopcy i dziewczęta pieśni tych
od lat najmłodszych się uczący, znajdują w nich znakomitą pomoc w poznawaniu,
pokochaniu i spamiętaniu prawd Wiary, na czym nauczanie ogromnie zyskuje.
Starszej zaś młodzieży i ludziom dorosłym śpiew
taki dostarcza w chwilach odpoczynku czystej i zdrowej przyjemności, uroczystym
zebraniom i różnym kongresom dodaje większej wspaniałości religijnej, a do
rodzin chrześcijańskich wnosi świętą radość, miły nastrój i pożytek duchowny.
I te przeto religijne śpiewy ludowe mogą być
wielką pomocą w apostolstwie katolickim - należy je więc jak najstaranniej
pielęgnować i szerzyć.
Toteż, podnosząc liczne korzyści muzyki sakralnej
i jej skuteczny udział w apostolstwie, uczyniliśmy rzecz, która powinna
przynieść wiele radości i otuchy tym, którzy w ten czy inny sposób poświęcili
się jej uprawianiu i wykonywaniu, Wszyscy bowiem, którzy według swych uzdolnień
utwory religijne układają lub nimi dyrygują, albo też je głosem czy na
instrumentach muzycznych wykonują - wszyscy ci poza wszelką wątpliwością pełnią
choć w rozmaity sposób, prawdziwe apostolstwo, za które też w miarę swej
gorliwości w jego pełnieniu, otrzymują chwałę i nagrodę należną Apostołom.
III. WŁAŚCIWE MIEJSCE I ZADANIE RÓŻNYCH RODZAJÓW MUZYKI SAKRALNEJ
Skoro tak wielka jest - jak widzieliśmy - godność
i skuteczność muzyki sakralnej i śpiewu religijnego, konieczną jest, rzeczą
wszystkie jego części tak starannie i pieczołowicie ułożyć i uporządkować, aby
zbawienne swe skutki mógł szczęśliwie osiągnąć.
W pierwszym rzędzie wzniosły swój cel powinien
osiągnąć ten śpiew i muzyka, które się ściśle łączą z liturgicznym kultem
Kościoła. - Ta zaś muzyka, jak już dawniej podkreślił Poprzednik Nasz, św. Pius
X, musi posiadać te same cechy, co i liturgiczna, a w pierwszym rzędzie
świętość i piękność formy (Acta Pii X, 1. c. str. 78), z których samorzutnie
wypływa inna cecha: powszechność.
Ma być święta: nie może zawierać ani w swej
treści, ani w sposobie jej wykonania nic światowego. Cechę tę w wybitnym
stopniu posiada śpiew gregoriański od wielu już wieków w Kościele używany i
stanowiący jego dziedzictwo.
Śpiew ten dzięki ścisłemu związaniu melodii ze
słowami tekstu liturgicznego, nie tylko całkowicie do nich przystaje, lecz i
uwydatnia ich siłę i znaczenie oraz wnika słodyczą tonów w dusze słuchaczy.
Czyni zaś to środkami nadzwyczaj prostymi i łatwymi, lecz natchnionymi
najwyższą i tak świętą sztuką, że wzbudza w każdym szczery podziw, a dla
znawców i twórców muzyki sakralnej jest prawie niewyczerpanym źródłem nowych
pomysłów muzycznych.
Wszyscy przeto, którym Chrystus Pan powierzył
szafarstwo duchowymi skarbami Kościoła, mają obowiązek tego drogocennego skarbu
jakim jest śpiew gregoriański pilnie strzec i hojnie udzielać go ludowi
wiernemu.
Toteż wszystko, co mądrze postanowili i kazali
zachowywać Nasi Poprzednicy: św. Pius X, prawdziwy odnowiciel śpiewu
gregoriańskiego (Lettera al Card. Respighi, Acta Pii X, 1. c. 68 do 74;
ASS vol. XXXVI, 1903/4, str.
325 - 329; 395 - 398). i Pius XI Const. Apost. DIVINI CULTUS, AAS. vol. XXI.
1929, str. 33n.) i My również, mając na uwadze te piękne właściwości, jakie
posiada prawdziwy śpiew gregoriański, chcemy i nakazujemy zachowywać,
mianowicie, aby w świętych obrzędach liturgicznych święty ten śpiew był szeroko
stosowany oraz należycie, godnie i pobożnie był wykonywany.
W razie zaś potrzeby tworzenia nowych melodii na
uroczystości świeżo ustanowione, zadanie to powierzyć należy osobom prawdziwie
w tej sztuce biegłym, z obowiązkiem przestrzegania przez nie zasad prawdziwego
śpiewu gregoriańskiego, aby nowe te utwory czystością stylu i wartością
artystyczną możliwie dorównywały dawniejszym.
Gdy wskazówki te będą dokładnie przestrzegane,
stanie się zadość i drugiej właściwości muzyki sakralnej, mianowicie, że będzie
ona prawdziwą sztuką. Gdy zaś we wszystkich świątyniach na całym świecie
zabrzmi czysty i nieskażony śpiew gregoriański, będzie on miał na równi z
Liturgią Rzymską i cechę powszechności. Melodie te wyznawcy Chrystusowi,
gdziekolwiek się znajdą, będą odczuwali jako sobie bliskie i niemal rodzime,
dzięki czemu z radością poczują się też dziećmi jednego i tego samego na całym
świecie Kościoła.
Z tego głównie powodu Kościół stanowczo życzy
sobie, aby gregoriański śpiew tekstów liturgicznych był wyłącznie wykonywany w
tym samym języku, w którym się sprawuje Liturgię, tj. w języku łacińskim.
Dobrze nam wiadomo, że Stolica Apostolska z
ważnych powodów przyznała pewne, lecz ściśle określone ustępstwa w tej sprawie,
- ustępstw tych wszakże nie wolno stanowczo ani szerzej niż brzmią słowa
tłumaczyć, (latius proferri), ani ich rozgłaszać z zachętą do
naśladowania (propigari), ani bez osobnego zezwolenia Stolicy
Apostolskiej do innych krajów ich przenosić. - A owszem, nawet tam, gdzie te
ustępstwa "z ważnych powodów", czyli dla uniknięcia większego zła -
(przyp. tłum.) zostały przyznane, Ordynariusze miejscowi i inni duszpasterze
mają dołożyć wszelkich starań, aby wierni już od dziecka uczyli się śpiewać
przynajmniej łatwiejszych i częściej używanych melodii gregoriańskich oraz
posługiwać się nimi przy sprawowaniu świętych obrzędów liturgicznych, aby tym
sposobem uwidaczniała się coraz więcej jedność i powszechność Kościoła.
Gdzie wszakże istnieje stuletni już, lub od
niepamiętnych czasów datujący się zwyczaj dodawania podczas uroczystej Mszy
świętej po odśpiewaniu świętych tekstów liturgicznych w języku łacińskim -
jeszcze innych w języku ludowym, ordynariusze miejscowi mogą na to pozwolić,
jeżeli, zgodnie z kan.
Łatwo zrozumieć, że to, cośmy pokrótce wyłożyli o
śpiewie gregoriańskim, odnosi się głównie do łacińskiego obrządku Rzymskiego, -
częściowo jednak dotyczy i śpiewów innych obrządków, tak zachodnich (np.
ambrozjańskiego czy gallikańskiego), jak i wschodnich.
Obrządki te jak z jednej strony wykazują
przedziwną płodność Kościoła w dziedzinie czynności liturgicznych i formuł
modlitewnych, tak również we właściwych sobie śpiewach zawierają drogocenne
skarby, które trzeba zachować od zatraty, pomniejszenia i zniekształcenia.
Wśród najstarszych i najwybitniejszych zabytków
muzyki sakralnej szczególne, niewątpliwie, miejsce przyznać należy różnym
obrządkom wschodnim, ich bowiem melodie w wybitnej mierze przyczyniły się do
wytworzenia się muzyki Kościoła Zachodniego, który tylko odpowiednio dostosował
je do charakteru Liturgii łacińskiej. Życzymy przeto sobie, aby opracowanie
wyboru pieśni świętych obrządków wschodnich, nad którym pracuje już papieski
Instytut Studiów nad Wschodem wspólnie z papieskim Instytutem Muzyki
Kościelnej, szczęśliwie posuwało się naprzód tak pod względem naukowym jak i
praktycznym, aby dzięki temu kandydaci do kapłaństwa Obrządków Wschodnich, gdy
tylko zostaną kapłanami, mogli z tym sposobem przyczyniać niemałej ozdoby
domowi Bożemu.
Chwaląc i zalecając śpiew gregoriański, nie mamy
bynajmniej zamiaru usuwać z obrzędów Kościoła śpiewów polifonicznych ("na
głosy" - uw. tłum.) które gdy tylko będą posiadały wymagane cechy, mogą
bardzo również przyczynić się do podniesienia wspaniałości kultu Bożego i
wzbudzania w duszach wiernych - uczuć prawdziwej pobożności.
Powszechnie znaną jest rzeczą, że wiele utworów
polifonicznych, ułożonych zwłaszcza w wieku XVI, odznacza się tak czystą sztuką
i taką bogatą rozmaitością rodzajów muzycznych, że ze wszech miar są godne
tego, aby towarzyszyły świętym Obrzędom i uświetniały je. Jeżeli zaś muzyka
polifoniczna z biegiem wieków pochyliła się ku upadkowi, kalana niekiedy
melodiami zupełnie świeckimi, to w ostatnich lat dziesiątkach, dzięki
niestrudzonej pracy wybitnych znawców muzyki, doznała szczęśliwego odrodzenia
przez pilne studiowanie utworów dawnych mistrzów i stawianie ich dzisiejszym
muzykom do naśladowania i współzawodniczenia z nimi.
Następstwem tego jest fakt, że w bazylikach i
kościołach katedralnych oraz zakonnych śpiewa się dziś - ku wielkiej ozdobie
świętych Obrzędów - zarówno znakomite utwory mistrzów dawnych, jak i dzieła
kompozytorów współczesnych, owszem, nawet w mniejszych kościołach, jak to Nam
jest wiadome, bywają wykonywane prostsze, lecz prawdziwą sztuką tchnące utwory
polifoniczne.
Kościół zaś wszystkie te wysiłki chętnie popiera,
gdyż, jak powiedział nieśmiertelnej pamięci Poprzednik Nasz, św. Pius X,
"Kościół zawsze uznawał i popierał postęp w sztuce, dopuszczając na usługi
kultu wszystko, co geniusz ludzki w przebiegu wieków mógł stworzyć dobrego i pięknego,
z zachowaniem jednak zawsze praw Liturgii". Acta Pii X, 1, c.
80). Prawa zaś te wymagają starannego czuwania, aby nie wprowadzono do świątyń
takich utworów polifonicznych, które by swą nadętością oraz nadmiernym
powtarzaniem słów zaciemniały ich znaczenie, przerywały ciągłość świętych
czynności liturgicznych oraz ze szkodą świętego kultu tłumiły talent i
uzdolnienie śpiewaków.
Te same zasady stosują się również do gry na
organach i na innych instrumentach.
Pierwszeństwo przed wszelkimi innymi
instrumentami w świętych obrzędach mają organy, tony ich bowiem wybornie
harmonizują ze świętymi pieniami i obrzędami, dodając im prawdziwej
wspaniałości i przepychu; wzniosłością zaś swoja i słodyczą wzruszają serca
wiernych, napełniając je jakoby niebiańską radością i mocno pociągają ku Bogu i
rzeczom wyższym.
Oprócz organów dopuszczalne są inne jeszcze
instrumenty muzyczne, mogące przyczynić się skutecznie do osiągnięcia
wzniosłego celu, jaki ma przed sobą muzyka sakralna.
W ich użyciu wszakże nie może być nic światowego,
nic hałaśliwego, czy krzykliwego, gdyż to uchybiałoby powadze miejsca i
świętości obrzędu liturgicznego.
Wśród instrumentów muzycznych dopuszczonych do
użytku w kościele podczas nabożeństw liturgicznych pierwszeństwa mają
instrumenty smyczkowe (skrzypce, wiolonczela, altówka, kontrabas uw. tłum.),
które wzięte osobno lub z towarzyszeniem innych instrumentów czy też organów,
doskonale oddają uczucia smutku lub radości.
Przypominamy tu jeszcze to, cośmy wyraźnie
powiedzieli w Nasiej encyklice MEDIATOR DEI o utworach muzyki nowoczesnej oraz
ich dopuszczalności do użytku w świętych obrzędach religijnych: "Jeżeli
nie zawierają nic trącego światowością, nic niewłaściwego ze względu na
świętość miejsca i czynności liturgiczne, jeżeli nie wywodzą się ze czczej
pogoni za oryginalnością i niezwykłością, to trzeba im otworzyć nasze kościoły,
gdyż mogą przyczynić się niemało do uświetnienia obrzędów świętych i do rozniecenia
prawdziwej pobożności w duszach" (A. A. S. v. XXXIX. p. 590).
Zbyteczną byłoby rzeczą tu ostrzegać, że gdyby
siły do podjęcia tych wysiłków były nie wystarczalne, należy ich raczej
poniechać, niż słabym ich realizowaniem pomniejszać godność kultu Bożego i
świętych zebrań religijnych.
Oprócz śpiewów ściśle związanych ze świętą
Liturgią Kościoła, są jeszcze, jak już wspominaliśmy, śpiewy religijne ludowe,
ułożone przeważnie w języku potocznym, a pod względem muzycznym wywodzące się
częstokroć ze śpiewu liturgicznego (np. Anioł Pański..., Przed oczy Twoje,
Panie..., Od powietrza, głodu, ognia i wojny..., Boże wieczny, Boże żywy..., i
in. uw. tłum.). Ponieważ jednak pieśni takie są wytworem umysłu i uczucia
różnych narodów, nic dziwnego, że zależnie od charakteru odnośnych ludów i
krajów, niemało różnią się między sobą.
Aby śpiewy te przynosiły duchowe owoce i korzyści
ludowi katolickiemu, muszą przede wszystkim być całkowicie zgodne z nauką katolicką,
dokładnie ją wyrażać i tłumaczyć: powinny posługiwać się językiem łatwym i mieć
możliwie prostą melodię; strzec się napuszoności oraz pustej i zbędnej
frazeologii - i wreszcie jakkolwiek są zazwyczaj krótkie i łatwe, powinna je
cechować pewna powaga i religijne namaszczenie.
W taki sposób ułożone, a z głębin ducha
narodowego pochodzące święte te pieśni głęboko będą wzruszać i budzić pobożne
uczucia, gdy zaś w czasie nabożeństwa będą wykonane jednym głosem przez całe
rzesze wiernych, niewątpliwie potężnie wzniosą ich dusze ku rzeczom wyższym.
Dlatego, chociaż nie wolno ich śpiewać - jak już
wyżej pisaliśmy, podczas uroczyście śpiewanej Ofiary Eucharystycznej, to w
czasie nie uroczystego nabożeństwa Mszalnego mogą bardzo przyczynić się do
tego, aby wierni byli na nim nie jako tylko niemi a obojętni widzowie, lecz aby
w świętej czynności uczestniczyli umysłem i głosem, łącząc własne uczucia
pobożne z modłami kapłana, byleby jednak śpiewy te przynajmniej ogólną swą
treścią odpowiadały odnośnej części Mszy św., - jak to, ku Naszej radości, w
wielu krajach katolickiego świata już się praktykuje.
W obrzędach, zaś nieściśle liturgicznych
religijne śpiewy ludowe - byleby, jak już mówiliśmy, posiadały właściwe sobie
cechy - mogą bardzo się przyczynić do przyciągnięcia ludu wiernego (ku rzeczom
Bożym), pouczyć go, wpoić ducha pobożności i napełnić świętą radością, - o to
nie tylko wewnątrz świątyni, lecz i poza jej ścianami, w sposób szczególny
podczas religijnych pochodów, pielgrzymek do miejsc świętych lub podczas
narodowych i międzynarodowych zjazdów religijnych.
W sposób szczególny śpiewy takie będą pożyteczne
przy nauczaniu chłopców i dziewcząt prawd Wiary katolickiej, na zebraniu
związków młodzieży oraz bractw religijnych, jak wielokrotnie stwierdza codzienne
doświadczenie.
Dlaczego, Czcigodni Bracia, nie możemy postąpić
inaczej, jako tylko usilnie Was wezwać, abyście tego rodzaju śpiew w
powierzonych Wam diecezjach troskliwie popierali i szerzyli.
Pomocą w tym będą Wam doświadczeni w tych
sprawach mężowie, którzy, o ile to nie zostało już wykonane, pieśni te
umiejętnie zbiorą w jedną całość, aby wierni mogli się ich tym łatwiej wyuczyć,
należycie wykonywać i dobrze zapamiętać.
Niechaj nie zaniedbują używania tego środka ci,
którzy oddają się religijnemu wychowaniu chłopców i dziewcząt, niechaj też
posługują się nim wychowawcy młodzieży katolickiej. Dzięki temu bowiem stanie
się zadość pragnieniu wszystkich, aby piosenki świeckie, których czułostkowość,
lubieżne i rozpustne nierzadko słowa stanowią niebezpieczeństwo dla
chrześcijańskiej młodzieży ustąpiły miejsca budzącym skromną i czystą
przyjemność oraz wzmacniającym wiarę i ożywiającym pobożność.
W ten sposób lud chrześcijański zacznie już tu na
ziemi śpiewać ową pieśń chwalebną, którą później będzie śpiewał wiecznie w
niebie "Siedzącemu na stolicy Barankowi błogosławieństwo, cześć i chwała
oraz moc na wieki wieków" (Apok. 5, 13).
To, cośmy dotąd wyłożyli, odnosi się głównie do
tych krajów, narodów należących do Kościoła rzymsko-katolickiego, w których
wiara jest już należycie ugruntowana.
W krajach wszakże misyjnych nie da się to
wszystko w całości przeprowadzić, dopóki nie wzrośnie wydatnie liczba
chrześcijan, nie zostaną zbudowane obszerniejsze świątynie, nie będą należycie
uczęszczane przez dzieci chrześcijańskie szkoły, przez Kościół założone, i
wreszcie dopóki nie będzie wystarczającej w stosunkach do potrzeb liczby sług
ołtarza.
Niemniej jednak usilnie wzywamy wszystkich
misjonarzy, pracujących na rozległych terenach tej winnicy Pańskiej, aby wśród
niezmiernych trosk swego powołania, zwrócili uwagę na sprawę szerzenia śpiewu
liturgicznego i pozaliturgicznego wśród tamtejszych mieszkańców, - wiele bowiem
ludów wśród których pracują misjonarze, nad wyraz lubuje się w melodiach
muzycznych, a swe obrzędy przy oddawaniu czci bałwanom ozdabia śpiewem
sakralnym. Nie byłoby przeto rzeczą roztropną ze strony głosicieli prawdziwej
wiary lekceważyć i zaniedbywać tak skutecznej pomocy w swym apostolstwie.
Niechaj przeto głosiciele Ewangelii w krajach
pogańskich budzą zamiłowania do śpiewu religijnego, stosownie do
upodobań ludu ich pieczy powierzonego. Niechaj go w swej pracy chętnie szerzą
czyniąc to w ten sposób, aby ludy budzące niejednokrotnie podziw dla swych
pieśni religijnych wśród narodów cywilizowanych pieśniom pogańskim
przeciwstawiały podobne pieśni chrześcijańskie - w których opiewałyby prawdy
Wiary, życie Chrystusa Pana, Najświętszej Panny i chwałę Wybrańców Bożych.
Niechaj misjonarze pamiętają również i o tym, że Kościół już od swego zarania
wysyłając swych misjonarzy do krajów nieoświeconych jeszcze światłem prawdziwej
Wiary - wraz ze świętymi obrzędami zanosił tam i śpiewy liturgiczne - czynił
zaś to w tym celu, aby ludy mające zostać chrześcijanami, pociągnięte słodyczą
tych melodii, tym łatwiej i skuteczniej czuły się pobudzone do przyjęcia prawd
Wiary Chrystusowej.
IV. WSKAZANIA PRAKTYCZNE
Aby to wszystko cośmy za przykładem Poprzedników
w encyklice tej zalecili lub nakazywali, wydało pożądane owoce, gorliwie
używajcie. Czcigodni Bracia, tych wszystkich pomocy, jakie Wam podsuwa wysoki
Wasz Urząd, od Chrystusa Pana przez Kościół Wam powierzony, a które, jak
stwierdza doświadczenie, w wiciu kościołach całego świata chrześcijańskiego z
wielkim pożytkiem są stosowane.
Przede wszystkim postarajcie się, aby w samym
kościele katedralnym, i, o ile możności, w innych znaczniejszych kościołach
Waszych diecezji, był wyborowy zespół śpiewaczy, który by jednocześnie był
wzorem i podnietą do pilnego uprawiania i udoskonalenia śpiewu kościelnego.
Gdzieżby zaś nie można było założyć męskiego lub
chłopięcego zespołu śpiewaczego, z powodu braku odpowiedniej liczby
chłopców-śpiewaków, zezwala się, aby "mieszany zespół mężczyzn i kobiet
lub dziewcząt w miejscu na to specjalnie przeznaczonym, a znajdującym się na
zewnątrz przegrody, oddzielającej prezbiterium od nawy, mógł wykonać teksty
liturgiczne podczas uroczystej Mszy świętej, byleby mężczyźni byli całkowicie
oddzieleni od kobiet i dziewcząt, z wykluczeniem wszelkiej niestosowności, a
obciążamy tą sprawą sumienia Ordynariuszy". (Dekret Kongr. św. Obrz. nn.
3964; 4210; 4231).
Z wielką też pilnością należy zadbać i o to, aby
kandydaci do kapłaństwa, wychowujący się w Waszych Seminariach i Zakładach Misyjnych
czy Zakonnych, byli ćwiczeni w teoretycznej i praktycznej znajomości muzyki
świętej i śpiewu gregoriańskiego przez takich znawców tych umiejętności, którzy
odnoszą się z czcią do tradycyjnych zwyczajów Kościoła i sumiennie poddają się
nakazom i wskazówkom Stolicy Świętej.
Jeżeli wśród alumnów Seminarium lub Zakładu
zakonnego znajdą się jednostki, mające uzdolnienie i zamiłowanie do sztuki
muzycznej, niechaj Przełożeni tych zakładów nie omieszkają powiadomić o tym
Wyższych Władz Duchownych, Diecezjalnych czy Zakonnych, aby te dały im możność
rozwinięcia i udoskonalenia swych zdolności przez wysłanie ich do papieskiego
Instytutu Muzyki świętej w Rzymie, albo do innej wyższej uczelni muzycznej,
byleby kandydaci ci odznaczali się walorami moralnymi, które by pozwalały mieć
nadzieję, że będą przykładnymi kapłanami.
Dla osiągnięcia tych celów należy tak rzeczy
urządzić, aby Ordynariusze Diecezji i Zakonni mieli wykonawców tych tak ważnych
spraw - sami bowiem tylu innymi obciążeni obowiązkami, z trudem tylko mogliby
zająć się tamtymi.
Byłoby rzeczą najlepszą, gdyby w łonie Komisji do
Spraw Sztuki Kościelnej znalazł się ktoś dobrze obznajomy z muzyką i śpiewem
świętym, który by nad tymi rzeczami pilnie czuwał, Ordynariusza miejscowego o
stanie ich obecnym oraz o potrzebnych ulepszeniach informował, otrzymywał od
niego wskazówki i wprowadzał je w czyn.
Jeżeli na terenie diecezji istnieje któreś ze
stowarzyszeń mających za zadanie pielęgnowanie muzyki kościelnej, a
pochwalonych i poleconych przez Papieży, niechaj Ordynariusze według swej
roztropności i z jego usług korzystają.
Podobne stowarzyszenia pobożne czy Bractwa,
założone dla szerzenia wśród wiernych znajomości muzyki sakralnej lub też dla
poważniejszego zgłębienia tej sztuki tak słowem jak i przykładem mogą bardzo
się przyczynić do rozwoju muzyki sakralnej - darzcie je przeto, Czcigodni
Bracia, swą życzliwością i popierajcie je, aby wiodły życie czynne, miały jak
najlepszych i należycie uzdolnionych mistrzów w sztuce muzycznej, i aby w całej
diecezji szerzyły znajomość muzyki świętej i śpiewu religijnego, zamiłowanie do
nich oraz praktyczne ich stosowanie - zgodnie zawsze z obowiązującymi
przepisami Kościoła i całkowitym względem Nas posłuszeństwem.
ZAKOŃCZENIE ENCYKLIKI
Powodowani ojcowską troskliwością wyłożyliśmy
obszerniej zagadnienie muzyki kościelnej, liturgicznej i poza liturgicznej,
ufając, Czcigodni Bracia, że przyłożycie wszelkich starań do tej sprawy, która
może się bardzo skutecznie przyczynić do godniejszego i wspanialszego
sprawowania kultu Bożego.
Żywimy też nadzieję, że ci, którzy pod Waszym
kierunkiem zajmują się sprawami muzyki kościelnej, znajdą w niniejszej
Encyklice podnietę do tym gorliwszego i z większym jeszcze zapałem pełnienia
tego ważnego apostolstwa. Skutek tego będzie taki, że ta, tak szlachetna i we
wszystkich okresach życia Kościoła ceniona sztuka i za naszych czasów znowu
rozkwitnie prawdziwą świętością i doskonałością, oraz ze swej strony sprawi to,
że wierni ożywieni silniejszą wiarą, żywszą nadzieją i gorętszą miłością, nie tylko
będą godnie oddawali cześć Bogu w Trójcy świętej Jedynemu w kościołach czci
Jego poświęconych, lecz i po domach oraz na zebraniach z wyznawcami tej samej
wiary urzeczywistnia słowa św. Cypriana pisane do Donata: "Niechaj wśród
skromnej biesiady rozbrzmiewa śpiew psalmów, a jeżeli masz dobrą pamięć i głos,
spełniaj to według przyjętego zwyczaju, a uraczysz w ten sposób drogie ci osoby
ucztą duchową, wprawiając w zachwyt uszy słodką melodią religijną" (List
do Donata, I, n. XVI).
W oczekiwaniu coraz obfitszych i coraz bardziej
pocieszających wyników Naszej Encykliki w dowód Naszej Ojcowskiej miłości z
głębi serca udzielamy, Czcigodni Bracia, Apostolskiego błogosławieństwa Wam,
owieczkom Waszej pieczy powierzonym i w sposób szczególny tym, którzy działając
zgodnie z Naszą wolą zajmują się szerzeniem muzyki świętej.
Dan w Rzymie, u św. Piotra, dnia 25 grudnia, w
Uroczystość Narodzenia Pana Naszego Jezusa Chrystusa, roku Pańskiego 1955,
pontyfikatu Naszego roku siedemnastego.
PIUS PP. XII