Wypowiedzi na temat muzyki

Od Mozarta do ... haevy metalu

Muzyka stała się medium, środkiem społecznego przekazu, nośnikiem informacji. Myli się ten kto sądzi, iż jest ona tylko źródłem estetycznych wrażeń, nieszkodliwym spędzeniem czasu czy dziedziną sztuki. Ostatnie wydarzenia słupskie czy katowickie skłaniają do poszukiwania przyczyn takiego zachowania się młodego pokolenia. Wielu nie docenia wpływu ostrej muzyki, słuchanej przez młodzież, na jej agresywne zachowanie. Wpływ ten jest jednak niepodważalny

Muzyka niepostrzeżenie stała się czwartym medium, obok telewizji, radia i prasy. Towarzyszy nam wszędzie: w sklepach, restauracjach, na ulicy, w autobusie. Każdą chwilę wypełnia się człowiekowi muzyką, nawet gdy czeka na połączenie telefoniczne, czy otwiera kartkę z życzeniami. Od niemal pierwszych chwil życia skazuje się niemowlę na jej słuchanie. I tak będzie już przez całe życie człowieka.
O jej wpływie na ludzki organizm mówi się mało, choć jest on niewątpliwie ogromny. Wiedzą o tym właściciele barów szybkiej obsługi. W ciągu dnia serwują swoim klientom bardzo szybką muzykę. Wtedy szybciej spożywa się posiłek, robiąc miejsce innym. Dopiero wieczorem muzyka spowalnia tempo. Goście mogą, czy raczej pozwala się im, dłużej siedzieć przy posiłku.
Jako środek przekazu muzyka może nieść każdą informację, w zależności od tego, kto tym medium dysponuje. Nie jest dziś żadną tajemnicą, że idee satanistyczne rozprzestrzeniają się głównie poprzez ostrą muzykę. Niezależnie, czy intencją wykonawców jest tylko zdobycie popularności czy świadome szerzenie idei zła. Kard. J. Ratzinger powiedział, że "obecnie coraz liczniejsze są przejawy satanizmu w muzyce, a z jego niebezpiecznego wpływu nie wszyscy zdają sobie sprawę". Jeden z liderów grupy haevymetalowej powiedział: "Muzyką możemy zahipnotyzować ludzi, a kiedy dojdą do punktu najbardziej podatnego, możemy głosić ich podświadomości co chcemy". Wielu współczesnych wykonawców otwarcie głosi nienawiść i zło. Wystarczy przeanalizować słowa piosenek, które często młodzież zna w całości na pamięć. Również po angielsku, nie znając w ogóle tego języka.
Muzyka wpływa na cały ustrój człowieka ze względu na psychosomatyczną jedność ludzkiego organizmu. Nie można oddzielić sfery duchowej człowieka od jego cielesności. One się przenikają, wpływają na siebie, są ze sobą powiązane. Prof. Marco Todoschini stwierdził, że słuchanie muzyki uruchamia miliardy komórek mózgowych, które reagują w sposób zależny od tego, czego się słucha. Muzyką można leczyć różnego rodzaju schorzenia. Muzykoterapia pomaga m.in. w rehabilitacji kardiologicznej, stosuje się ją podczas operacji, zwłaszcza przy znieczuleniu miejscowym. Niektórzy stomatolodzy zakładają wystraszonym pacjentom słuchawki na uszy, by nie myśleć lub raczej nie słyszeć świszczącego wiertła. W niewłaściwych rękach muzyka zamiast lekarstwa staje się trucizną. Może wywołać agresję, bunt, prowokować do zachowań nagannych. Znany muzykoterapeuta Khleslo stwierdził, iż pod wpływem hałasu ludzie znajdują się w stanie jakby dziwnej narkozy, powodującej zamęt w psychice słuchającego. Spotęgowanie tego zamętu częstym słuchanie agresywnej muzyki może zachwiać równowagę wewnętrzną, aż do przekroczenia granicy nieodwracalnych skutków. Efektem końcowym takiego stanu jest brak właściwej oceny rzeczywistości, zatarcie granicy pomiędzy dobrem a złem, uległość sugestiom innych, osłabienie woli. Słuchacz ostrego rocka wyobcowuje się z środowiska w którym żył i wychowywał się. Zamyka się w swoim świecie. Szuka innych, którzy podobnie myślą i czują. Dlatego rockowe koncerty gromadzą tłumy młodzieży, których jednoczy niejako "filozofia metalu". Tylko tam czują się jak swoi wśród swoich. Kard. J. Ratzinger stwierdził, że "ten rodzaj muzyki (chodzi o haevy metal - przyp. autora) niszczy indywidualizm i osobowość - człowiek uwalnia się od swojego świadomego jestestwa. Muzyka staje się przeżyciem ekstatycznym, uwolnieniem od samego siebie. Takie uwolnienie nie różni się niczym innym od narkomanii i jest całkowicie sprzeczne z wiarą w zbawienie chrześcijańskie". Skutkiem może być tylko rozpad duchowy istoty ludzkiej.
O kryzysie duchowym młodego pokolenia świadczą ostatnie wydarzenia. Jeśli dodać do tego wszystkie zabójstwa i gwałty, rozboje i bandyckie napady, dokonywane przez młodocianych przestępców, to rzeczywistość może budzić uzasadniony niepokój. Niepokój powinny budzić przede wszystkim niebotyczne nakłady agresywnej muzyki, którą karmi się bez umiaru młode pokolenie. Płyty i kasety rozchodzą się w milionowych nakładach, a efekty widzimy na co dzień. Pomija się milczeniem destrukcyjny wpływ muzyki metalowej na psychikę młodzieży, boleje się natomiast nad skutkami duchowego okaleczenia. Czy nie jest to hipokryzja?

Ks. Waldemar Packner